poprzednie zamknij następne
Pielgrzymka 2004
XIII Piesza Pielgrzymka Niepełnosprawnych  z Warszawy na Jasną Górę

Moja Pierwsza Pielgrzymka

Moja pierwsza pielgrzymka, jak i większości ludzi biorących w niej udział po raz pierwszy, rozpoczęła się zbieraniem informacji od doświadczonych pielgrzymów o niezbędnym wyposażeniu jakie należy ze sobą zabrać oraz powolnym jego kompletowaniu.

Dwa dni przed wyruszeniem na pielgrzymkę w trakcie zapisywania przyszedł pierwszy moment zastanowienia i lęku. Czy ja fizycznie jestem w stanie dotrzeć na Jasną Górę mając 40 lat i pokaźną nadwagę? Czy naprawdę mam intencję, która prowadziłaby mnie do celu?

I wreszcie ten największy lęk: co ja powiem w przypadku porażki tym, którzy we mnie najbardziej wierzyli? Czy będę mógł to z godnością przyjąć?

I wtedy pojawił się Brat, który mnie do tej wyprawy namówił. Poprosił, abym poszedł do domu, przygotował wszystko, a resztę pozostawił Bogu, bo jeśli Pan kogoś do siebie zaprasza, to na pewno nie pozostawi go w drodze samego.

W dniu wymarszu – 5 sierpnia rano – wszystko potoczyło się szybko: Msza św., zbiórka przed Kościołem, pożegnanie z najbliższymi i wyjście na I etap. W czasie tej pierwszej wędrówki zastanawiałem się nad swoją intencją, o co chce Boga prosić? I wciąż nic nie przychodziło mi do głowy, szedłem tylko z intencjami najbliższych.

Po drugim dniu przychodzi pierwsze zmęczenie fizyczne, pierwsze odparzenia na stopach, docierają też pierwsze refleksje po wspólnych modlitwach i rozmowach z braćmi i siostrami pątnikami. W rozmowach, szczególnie z niepełnosprawnymi często dochodzę do wniosku, że to my, ludzie całkowicie sprawni, jesteśmy bardziej chorzy i że to właśnie od nich powinniśmy uczyć się pokory, cierpliwości i radości z każdego przeżytego dnia.

Po piątym dniu dojrzałem do myśli, ze moją jedyna intencją jest podziękowanie Bogu za wszystko czym mnie w życiu obdarzył: za moją żonę, dzieci, rodziców, bliskich, przyjaciół, za księdza Przewodnika grupy św. Józefa oraz za wszystko, co mnie w życiu spotkało, dobrego i złego.

Dzień 6 i 7 to kolejne dni gigantycznych upałów i zmagań ze swoimi słabościami i zmęczeniem, bardzo dużo modlitwy, a także wspaniałe przyjęcia ze strony gospodarzy we wsiach i miasteczkach przez które podążała pielgrzymka.

Przez ostatnie dwa dni myśl o spotkaniu z obrazem Matki Bożej pomagała zapomnieć o wszystkim co niewygodne i co boli. Bo cóż znaczą odciski wielkości kasztana na stopach czy prawie stracony palec u nogi, jakie znaczenie mają buty i skarpetki nasiąknięte wodą jak dojrzały arbuz, po dopiero co skończonej ulewie lub to, że moje spuchnięte stopy przypominają dwa rozgniecione bochenki chleba wobec faktu, że oto zbliżam się do celu, który jest już na wyciągnięcie ręki.

Kiedy dotarłem do Częstochowy i stanąłem w Alei NMP do moich oczu cisnęły się łzy wzruszenia, że się udało, że ci wszyscy, którzy we mnie wierzyli, nie zawiedli się. Pomimo zmęczenia i bólu czułem ogromną satysfakcję z osiągniętego celu. Wszyscy bardzo się cieszyli i wzajemnie dziękowali sobie za pomoc, cierpliwość, życzliwość i wyrozumiałość na trasie pielgrzymki. Ogromną radość podzielały także liczne rodziny pielgrzymów przybyłe do Częstochowy po swoich bliskich.


Co mi dała pielgrzymka?

Oprócz oczywistego zbliżenia z Bogiem, zawierzenia Mu, pokazała, że człowiek powinien walczyć ze swoimi słabościami i pokonywać je z Bożą pomocą, pomagać innym nie oglądając się za nagrodą i wzajemnie się miłować, bo to jest najważniejsza rzecz, o którą Bóg nas prosi, a często o tym przykazaniu zapominamy. Pielgrzymka uwalnia od trosk życia codziennego, pracy, telefonów. Bracie Mirku, jeśli w czasie pielgrzymki byłem marudny czy nieznośny to bardzo Cię przepraszam, a jednocześnie dziękuję, że w chwilach moich kryzysów, razem z bratem przewodnikiem, byłeś mi podporą.

Każdego, kto nigdy nie był na pielgrzymce, gorąco zachęcam do takiej wyprawy, szczególnie do wyprawy z niepełnosprawnymi, bo ich walka z przeciwnościami losu oraz ich wiara będą was podwójnie motywowały. A jak już iść, to koniecznie w grupie Ks. Arkadiusza.

Dlaczego? Sami się przekonacie i przyznacie, że miałem rację.
Do zobaczenia na 14 Pieszej Pielgrzymce Niepełnosprawnych.
Pątnik


2009-05-31 20:26:54 | drukuj
Nowa placówka
1% dla KSN AW
Totus 2002
Współpracujemy