poprzednie zamknij następne
Koncert Alicji Majewskiej
Od kilku lat w pierwszą sobotę grudnia odbywają się w naszym kościele koncerty. Zapraszane są różne śpiewające gwiazdy, a okazją jest obchodzony 5 grudnia Międzynarodowy Dzień Wolontariatu. Pomysłodawca i organizator imprezy - Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej chce tym koncertem podziękować wszystkim wolontariuszom za ich bezinteresowną pracę dla drugich, tych słabszych i potrzebujących pomocy. Koncerty odbywają się dzięki życzliwości Księdza Proboszcza, który chętnie wpuszcza sztukę (wcześniej Ksiądz Jan, teraz Ksiądz Zbigniew) i dzięki dotacji z Zarządu naszej Dzielnicy Woli.

Tym razem Dzielnica wybrała również wykonawcę: ALICJA MAJEWSKA z akompaniatorem i kompozytorem WŁODZIMIERZEM KORCZEM. Znakomita piosenkarka, niekwestionowana gwiazda estrady. W duecie z Panem Korczem wylansowali mnóstwo przebojów, a może i najwięcej tzw. "hitów" w muzyce rozrywkowej.

Wszystko to prawda, ale... wolontariusze, dla których był ten koncert, przeważnie młodzi ludzie nasto i dwudziestoletni, pytali: Alicja Majewska? A kto to taki? ( I nasz "Kołowy" zespół redakcyjny też tak pytał.) Bo może i gwiazda, ale sprzed lat...

Były więc małe obawy, a potem NIESPODZIANKA. Na szczęście oprócz pięćdziesięciolatków, którzy wiedzieli co robią, przyszło sporo młodych ludzi. Na szczęście, bo koncert był wspaniały. Bezpośredni kontakt z żywym artystą to wielka, wielka przyjemność.

Dolny kościół był wypełniony po brzegi. Pierwszy raz koncert odbył się w dolnym, a nie w górnym kościele. Trochę przez splot nieplanowanych okoliczności. A wyszło na dobre. Na dole jest znacznie lepsza akustyka i było kameralnie - wszyscy byli bliżej siebie i Gwiazda na wyciągnięcie ręki. A Gwiazda jaka?! Wspaniała, utalentowana, bardzo sympatyczna. Lekko "przydymiony", trochę matowy głos - charakterystyczny i rozpoznawalny. W życzliwym, muzyczno-słownym dialogu z publicznością, zresztą żywo reagującą na kolejne piosenki. Piosenki śpiewane z temperamentem, optymistyczne, poważne, pełne humoru, o życiu, o miłości.

Gwiazda zupełnie nie oślepiona własną wielkością (co przecież dość często się gwiazdom zdarza). Troszkę autoironicznie wspomniała w czasie koncertu o swojej "najnowszej" płycie wydanej ...... 10 lat temu!!! A może jakaś nutka żalu także w tym była, że nie chcą wydawać piosenek z duszą i że nie chcą ich słuchać.

W sobotę na Deotymy bardzo chcieli słuchać. I słuchali, że " Miłość jest jak cień człowieka, uciekasz - to cię goni. A kiedy ją gonisz - ucieka. Jak cień, jak cień." Tę piosenkę zaśpiewała w duecie z Włodzimierzem Korczem , który zazwyczaj "tylko" komponuje i przygrywa. Tym razem namówiła go na śpiewanie. Był oczywiście wielki hit sprzed lat "Być kobietą" i "Jeszcze się tam żagiel bieli". Artystka zażartowała, że publiczność nie uznałaby koncertu za ważny, gdyby nie zaśpiewała tej piosenki. Była piosenka "To nie sztuka wybudować nowy dom. Sztuka sprawić by miał w sobie duszę." Był utwór z płyty z poezją Karola Wojtyły. Był gorzki "Wielki targ" ( do słów W. Młynarskiego i z muzyką W. Korcza) o naszym świecie, tym targowisku próżności: " tu sprzedaje się przyjaciół - jeśli ich masz. Tutaj w parę chwil się traci imię i twarz ...z czyich warg najsprzedajniejsze słyszysz słowa." I była radosna i optymistyczna piosenka "Jaki piękny świat" (słowa: W. Kejne muzyka: W. Korcz) o tym, że: "Niepotrzebny budzik nikomu gdy zatańczą na powiekach złote skry. Zieleń w butach pcha się do domu. Ptasi chór za oknem brzmi. Tylko patrzeć, zjawi się miłość i otworzy mi ramiona: Kopę lat. Będzie jawą to, co się śniło. Jaki piękny świat, jaki piękny świat." I co? Nie cieplej na sercu? Od razu cieplej!

Było wiele innych piosenek. Jeszcze więcej jest tych, których nie zaśpiewała, bo koncert trwa ile trwa. Z tych nie zaśpiewanych jest piosenka "Bywają takie dni, że się na jawie śni"(muzyka J. Derfel, słowa I. Iredyński), którą w 1975 r. na festiwalu w Opolu Alicja Majewska zadebiutowała jako solistka i od razu wyśpiewała główną nagrodę, (wcześniej śpiewała w zespole Partita). W swoim repertuarze ma także piękny utwór "Sunrise, sunset" z musicalu "Skrzypek na dachu", zaśpiewaną w duecie z Andrzejem Zauchą.

A teraz ważna informacja dla tych, którzy nie byli na koncercie, a chcieliby posłuchać, i dla tych, którzy byli i chcieliby wrócić do atmosfery tego wieczoru - w połowie grudnia wyjdzie nowa płyta Alicji Majewskiej, koncertowa, nagrana z okazji okrągłego jubileuszu (jak dowcipnie zauważyli artyści) 31-lecia współpracy artystycznej Alicji Majewskiej i Włodzimierza Korcza. W grudniu wyjdzie też płyta z kolędami. Można również spróbować poszukać dawnych nagrań. Warto potem taki muzyczny prezent położyć pod choinkę.
Choć oczywiście prawdziwy śpiewający artysta jest 100 razy lepszy na żywo niż na płycie. ale prawdziwego artystę spotykamy rzadko, czasem tylko raz do roku, w pierwszą sobotę grudnia na Deotymy.

Napisał : BeŚ


2009-05-31 20:43:44 | drukuj
Nowa placówka
1% dla KSN AW
Totus 2002
Współpracujemy