poprzednie zamknij następne
Moje wrażenia z pielgrzymki
Witam. Mam na imię Kasia, jestem 32 - letnią dziewczyną chorą na cztero-kończynowe mózgowe porażenie dziecięce, poruszającą się na wózku inwalidzkim. Mówią, że marzenia są po to, by je spełniać. Myślę, że jestem żywym dowodem na prawdziwość tych słów. Przez trzy lata marzyłam o tym, by razem z innymi pielgrzymami pójść przed tron Maryi na Jasną Górę. Jednak było to niemożliwe, ponieważ nigdzie w Łodzi, (czyli w mieście w którym mieszkam, ani w jego okolicach) taka pielgrzymka nie jest organizowana. Postanowiłam mimo wszystko się nie poddawać. Rozpoczęłam poszukiwania w Internecie. Okazało się, że w Warszawie działa stowarzyszenie pomagające osobom z bardzo różną niepełnosprawnością,(w tym z taką jak moja) wyruszyć szlakiem pielgrzymim do Mateczki. Nie zastanawiając się nawet chwili zadzwoniłam tam i w ten sposób zrobiłam pierwszy krok do tego żebym mogła przeżyć jedne z najpiękniejszych dni w moim życiu.

Pani Matylda zajmująca się organizacją pielgrzymki znalazła dla mnie wspaniałą wolontariuszkę Edytkę z Białegostoku, z którą przez tych dziesięć cudownych dni wspólnie podążałyśmy do Maryi. Oprócz Edytki już pierwszego dnia na pierwszym postoju poznałam i zaprzyjaźniłam się z dwiema FANTASTYCZNYMI dziewczynami - Anią z Warszawy i Kasią z Kielc, które również nie odstępowały mnie na krok i w każdej chwili były dla mnie ogromną pomocą i wsparciem.

Nasz dzień rozpoczynał się o różnych porach w zależności od tego jak długie były etapy, które musieliśmy przejść w danym dniu. Schemat porannych czynności zawsze był ten sam. Pobudka, toaleta, śniadanko i w drogę. Jednak niezależnie od tego jak długi był etap, który trzeba było przejść niczego się nie obawialiśmy, ponieważ opieka medyczna jaką mieliśmy zapewnioną była na bardzo dobrym poziomie. Podczas tej wędrówki odczuwaliśmy ogromną radość wśród Nas, z faktu, że zmierzamy na Jasną Górę. Byliśmy wspólnotą braci i sióstr wzajemnie sobie pomagającą i bardzo cieszącą się tym, że idziemy do Czarnej Madonny. Dużo śpiewaliśmy, modliliśmy się i żartowaliśmy.

Ogromnie ujmująca za serce była szczodrość i gościnność gospodarzy, którzy witali i pozdrawiali nas w trakcie drogi, a także tych, którzy przyjmowali nas pod swój dach na noclegach. Dawali nam wszystko co mieli najlepszego do jedzenia i dzielili się z nami każdym skrawkiem łóżka, podłogi czy nawet stodoły.

Bardzo, bardzo mocno zachęcam wszystkich niepełnosprawnych zamkniętych w „skorupie" własnych lęków i w „klatce" domowych czterech ścian ,by odważyli się zrobić ten pierwszy krok pokonania własnych lęków i ograniczeń, bo gdy się na to odważą, to czeka na nich wspaniała przygoda, a na końcu pielgrzymiego szlaku Czarna Madonna wszystkich mocno, mocno przytuli do serca. Tego uczucia nie da się opisać żadnymi słowami.



2011-08-26 00:29:26 | drukuj
Nowa placówka
1% dla KSN AW
Totus 2002
Współpracujemy